Najprostszy chleb pszenny

Ostatnio dziecię zażyczyło sobie domowego chleba. W tygodniu nie mam zbyt wiele czasu na skomplikowane przepisy, więc szukałam jak najprostszego. Znalazłam go na forum cincin.

Chleb jest ( a raczej był 😉 ) miękki i delikatny. Ma neutralny smak, więc pasują do niego i słone, i słodkie dodatki. Bardzo ładnie rośnie – mały kawałek ciasta po wyrośnięciu zajął całą formę.

przepis Nutinki z forum cincin

szklanka = 250 ml

Składniki :

  • 2,5 szklanki mąki pszennej (u mnie typ 650)
  • 15 g świeżych drożdży (lub 3,5 g drożdży instant)*
  • 3/4 szklanki ciepłej wody + 1/4 szklanki mleka (w sumie ma być szklanka płynu)**
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 1 płaska łyżeczka cukru
  • 3 łyżki oleju (lub oliwy albo roztopionego masła)
  • siemię lniane do posypania

W misce wymieszać mąkę z solą, zrobić wgłębienie, pokruszyć do niego drożdże. Zasypać cukrem, zalać połową płynu i delikatnie wymieszać. Odstawić w ciepłe miejsce, aż drożdże ruszą.

Gdy drożdże podrosną, dodać resztę płynu i tłuszcz – wyrobić ciasto. Włożyć do miski, przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok.1-1,5 godz. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na oprószony mąką blat. Krótko wyrobić, aby je odgazować. Uformować podłużny bochenek, włożyć go do formy keksowej o wymiarach 25×12 cm, posmarowanej olejem i oprószonej mąką. Ponownie odstawić do wyrośnięcia (do podwojenia objętości).

Wierzch wyrośniętego chleba posmarować wodą i posypać siemieniem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200°C (wstawiłam na drugi poziom, licząc od dołu). Piec przez ok. 40 minut. Upieczony chleb wyjąć z formy – jest gotowy, gdy postukany od spodu wydaje głuchy odgłos. Ostudzić na kratce.

uwagi :

* jeżeli używamy suchych drożdży, należy wymieszać je z mąką i pozostałymi suchymi składnikami, a potem dodać wodę z mlekiem i olej – i wyrobić

** można zmieniać proporcje wody i mleka. Im więcej mleka, tym delikatniejszy będzie chleb


Bułki pełnoziarniste z siemieniem lnianym

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Chleba. Jak co roku blogerzy z całego świata biorą udział w akcji organizowanej przez Zorrę. Ja też ponownie postanowiłam dołączyć z moim skromnym wypiekiem.

Smaczne pełnoziarniste bułeczki, dość ciężkie, sycące – w sam raz na solidne śniadanie. Żeby było jeszcze zdrowiej, dodałam do nich siemię lniane.

przepis znalazłam u Słodkiej Babeczki 🙂

Składniki (proporcje na 10 bułek) :

  • 400 g mąki pszennej pełnoziarnistej [u mnie drobny graham typ 1850]
  • 100 g mąki pszennej chlebowej [dałam typ 650]
  • 25 g świeżych drożdży
  • 200 ml mleka
  • 100 ml wody
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1 płaska łyżeczka cukru
  • 2 łyżki oleju
  • 2 łyżki siemienia lnianego [mój dodatek]
  • 2 łyżki mleka do posmarowania bułek

Mleko z wodą lekko podgrzać. Mąki przesiać do dużej miski [mąkę graham przesiałam, ale otręby z sitka z powrotem wrzuciłam do miski]. Zrobić w mące dołek, wsypać pokruszone drożdże i cukier – zalać ciepłą (ale nie gorącą!) mieszanką mleka z wodą. Zasypać niewielką ilością mąki, lekko wymieszać, przykryć i odstawić do wyrośnięcia na 20 minut.

Do miski z mąką i rozczynem dodać pozostałe składniki i wyrobić gładkie ciasto [wyrabiałam ciasto najpierw w misce, a potem na blacie]. Przełożyć do miski, przykryć i odstawić do wyrośnięcia, do podwojenia objętości (na ok. 1,5 godziny).

Wyrośnięte ciasto krótko wyrobić, aby je odgazować. Podzielić na 10 równych części. Z kawałków ciasta formować okrągłe bułeczki, układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, każdą lekko spłaszczyć. Przykryć ściereczką i odstawić do napuszenia na ok.10 minut.

Napuszone bułki posmarować mlekiem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190°C i piec przez ok.20 minut (bułeczki powinny się zarumienić).

Po upieczeniu ostudzić na kratce.

World Bread Day 2014 (submit your loaf on October 16, 2014)

Pizza jak za dawnych lat

Jakieś ćwierć wieku temu (o matko, jak to zabrzmiało ! strasznie staro się poczułam ;P) pizza na cienkim cieście nie była jeszcze zbyt popularna. Za to królowały różne odmiany drożdżowego, dość grubego placka, posypanego żółtym serem i obłożonego różnymi dodatkami (w zależności od zawartości lodówki). I właśnie takiej pizzy ostatnio mi się zachciało. Przeglądając różne przepisy natknęłam się na blog Kasi, z którego zmałpowałam przepis na ciasto. Dodatki trochę po swojemu pozmieniałam, dodałam sos wg Gordona Ramsay’a i wyszło mi całkiem smaczne danie 🙂

źródło przepisu – ciasto : blog Kasi , sos pomidorowy – „Łatwe gotowanie” Gordon Ramsay

Składniki :

ciasto :

  • 500 g mąki pszennej
  • 40 g świeżych drożdży
  • 1/3 szklanki oleju
  • 3/4 szklanki wody
  • sól (dałam pół łyżeczki) 

wierzch :

  • 150 g sera mozzarella
  • 2 duże cebule
  • 500 g pieczarek
  • 10 dużych plastrów kiełbasy salami, pokrojonych na 4 części
  • oregano
  • sól , pieprz
  • olej do smażenia

sos :

  • 500 ml przecieru pomidorowego
  • 1 łyżka masła
  • 1 rozgnieciony ząbek czosnku
  • sól, pieprz, oregano

Mąkę przesiać, dodać sól, wymieszać. Drożdże wymieszać z 3-4 łyżkami ciepłej wody, wlać do mąki. Dodawać po trochu wodę, wyrabiając ciasto, aż stanie się elastyczne. Pod koniec wyrabiania wlać do ciasta olej i dokładnie wyrobić. Ciasto przełożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na ok.1 – 1,5 godz. (ciasto powinno podwoić swoją objętość).

Pieczarki obrać i pokroić w plasterki. Usmażyć na oleju. Doprawić solą i pieprzem. Cebulę obrać i pokroić w półplasterki. Podsmażyć na oleju, na niedużym ogniu, aż się zeszkli. Dodać do usmażonych pieczarek, wymieszać.

Przygotować sos : do małego rondelka wlać przecier pomidorowy, dodać masło i czosnek, gotować na średnim ogniu do chwili, gdy objętość sosu zmniejszy się o połowę. Doprawić solą, pieprzem i oregano. Odstawić z ognia.

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na posmarowaną olejem dużą blachę z wyposażenia piekarnika, równomiernie rozciągnąć na całej powierzchni. Posmarować paroma łyżkami sosu pomidorowego. Posypać drobno pokrojonym serem mozzarella (kilka łyżek sera odłożyć). Na ser wyłożyć pieczarki z cebulą, a na nich ułożyć pokrojone plasterki salami. Posypać resztą sera i oprószyć oregano.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C i piec przez ok. 30 minut. 

Podawać na gorąco, z sosem pomidorowym.


Ciasteczka stempelki

Chrupiące maślane ciasteczka o waniliowym smaku. Z wzorkiem – w końcu przetestowałam stempelek do ciastek, który kupiłam dawno temu (wcześniej jakoś nie było okazji 😉 ). Ciasteczka są ciut twardawe, bo zawierają całe jajko. Następnym razem wypróbuję wersję z samym żółtkiem.

przepis znalazłam u Atiny

Składniki :

  • 250 g mąki pszennej
  • 125 g cukru pudru
  • 125 g zimnego masła
  • 1 jajko
  • 1 strąk wanilii

Wanilię przekroić wzdłuż na pół i wyskrobać ziarenka. Do miseczki wsypać cukier, dodać wanilię, wymieszać.

Mąkę przesiać na stolnicę, masło pokroić na małe kawałeczki, dodać do mąki. Rozcierać palcami, aż utworzą się grudki. Na środku uformować wgłębienie, wbić do niego jajko i posypać cukrem z wanilią. Wymieszać tylko do połączenia składników.

Ciasto uformować w kulę, owinąć folią i włożyć do lodówki na ok. 1 godzinę* (u mnie chłodziło się przez całą noc). Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki i rozwałkować na grubość ok.3-4 mm, podsypując lekko mąką.

Wycinać ciasteczka i wyciskać stempelki, za każdym razem oprószając stempel mąką (ja wycinałam ciasteczka literatką, a potem wyciskałam wzór). Wycięte ciasteczka ułożyć na blasze. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190°C i piec przez ok.13-15 minut.

Po upieczeniu ostudzić na kratce. Przechowywać do 7 dni w szczelnym pojemniku.

* po godzinie chłodzenia moje ciasto było zbyt miękkie i lepiło się do stempelka. Po nocy w lodówce stężało i dawało się bez problemu formować.

Batoniki czekoladowo-orzechowe

Bardzo słodkie batony, pełne orzechów i czekolady. Są pyszne, ale nie da się zjeść ich zbyt wiele. Przygotowałam je na dzisiejszy szkolny festyn i trochę się obawiałam, że z powodu nadmiernej słodyczy nie będzie na nie chętnych. Byłam mile zaskoczona, kiedy okazało się, że zniknęły do ostatniego okruszka 🙂

przepis znalazłam u Madzi, która wypatrzyła go u Doroty

Składniki :

  • 90 g masła, roztopionego
  • 100 g ciastek digestive, pokruszonych (użyłam ciastek owsianych)
  • 240 g czekolady, posiekanej (dałam 250 g mlecznej czekolady z rodzynkami i orzechami)
  • 70 g wiórków kokosowych
  • 140 g posiekanych orzechów laskowych (u mnie orzechy włoskie, ziarna słonecznika, płatki migdałów i suszona żurawina)
  • 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego – ok. 400 g ( u mnie 530 g)

Blachę o wymiarach 30×25 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód wlać rozpuszczone masło. Następnie równomiernie rozsypać na nim pokruszone ciastka, a na to posiekaną czekoladę. Posypać wiórkami kokosowymi, a potem orzechami. Całość zalać mlekiem skondensowanym. Nie mieszać !

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175°C i piec przez ok.30-40 minut. Gdy wierzch zacznie się rumienić, można przykryć blachę folią aluminiową (ja nie przykrywałam).

Po upieczeniu ostudzić i wstawić do lodówki na 2-3 godziny. Po schłodzeniu pokroić na kawałki.

Kaiserschmarrn – omlet cesarski

Weekendowe śniadania mają tę zaletę, że można poświęcić im więcej czasu niż w tygodniu. To pretekst do przygotowywania czegoś ciekawszego niż codzienne kanapki lub muesli.

Od dawna chciałam przygotować słynny omlet cesarski. W miniony weekend w końcu mi się to udało 🙂 Co prawda nie obyło się bez wpadek – najpierw zapomniałam o wsypaniu mąki, na szczęście zorientowałam się na początku dodawania ubitej piany 😉 Potem omlet zaczął się zbyt mocno rumienić (i wtedy stwierdziłam, że zdecydowanie nadszedł czas wymiany patelni na nowszy model). Mało brakowało i wyrzuciłabym go do kosza 😉 W końcu udało mi się go usmażyć – i – o dziwo ! – pomimo tych wszystkich niedogodności wyszedł całkiem dobrze 🙂

Puszysty, dość słodki (dla mnie aż za bardzo). Jak dla nas – spokojnie wystarczyłby omlet z połowy porcji 🙂

przepis pochodzi ze strony Austria.info

Składniki :

  • 125 ml mleka
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany
  • 4-5 jaj (osobno białka i żółtka)
  • 60 g cukru
  • 125 g mąki pszennej
  • szczypta soli
  • 1 łyżka masła

oraz cukier puder i konfitura śliwkowa

W misce wymieszać mleko, śmietanę, żółtka, cukier i mąkę oraz sól. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wmieszać do ciasta.

Dużą patelnię rozgrzać i roztopić na niej masło. Wlać ciasto, smażyć na niedużym ogniu, aż spód się zarumieni (ciasto łatwo się przypala, więc trzeba uważać). Przełożyć na drugą stronę (najłatwiej można to zrobić zsuwając omlet na pokrywkę lub duży talerz i przekładając z powrotem na patelnię). Dosmażyć. Odczekać minutę.

Omlet porozrywać widelcem na mniejsze kawałki i podsmażać jeszcze przez ok.2 minuty. Przełożyć na talerz i oprószyć cukrem pudrem. Podawać gorące, z dodatkiem konfitury śliwkowej.

* w oryginalnym przepisie do ciasta dodawane były rodzynki namoczone w rumie – ten dodatek pominęłam

** z podanych proporcji wychodzi naprawdę wielki omlet. Jest dość słodki, więc nie da się go zjeść dużo

*** porwany na kawałki omlet można oprószyć cukrem i podsmażać, aż cukier się skarmelizuje


Buchty drożdżowe z truskawkowymi powidłami

Dawno nie piekłam niczego na drożdżach (poza pizzą, ale to się nie liczy 😉 ). Od kilku dni miałam ochotę na drożdżowe buchty, które wypatrzyłam w książce Liski. W końcu wczoraj wieczorem nie wytrzymałam i zabrałam się za pieczenie 🙂

Z ciastem bardzo dobrze się pracuje, łatwo je formować, nie klei się do rąk. Buchty wyszły miękkie i puszyste. Mają delikatnie cytrynowy smak i są niezbyt słodkie. I bardzo szybko znikają 😉

przepis – White plate. Słodkie. – E.Mórawska

Składniki :

  • 500 g mąki pszennej
  • 2 jajka
  • 70 g drobnego cukru
  • 70 g miękkiego masła
  • 170 ml ciepłego mleka
  • 25 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka startej skórki cytrynowej
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 200 g powideł truskawkowych (lub powideł śliwkowych albo marmolady morelowej)
  • olej do posmarowania formy

Drożdże pokruszyć i wrzucić do garnuszka, posypać 1 łyżeczką cukru, odstawić na kilka minut. Gdy się rozpuszczą, wlać do nich ciepłe mleko i dodać 1 łyżkę mąki, wymieszać i odstawić do wyrośnięcia na 15 minut.

Do dużej miski wsypać mąkę, dodać masło, jajka, cukier, skórkę cytrynową i ekstrakt waniliowy. Wlać wyrośnięty rozczyn. Wyrobić gładkie, lśniące ciasto – można to zrobić ręcznie lub mikserem (należy użyć końcówek z hakami). Miskę z wyrobionym ciastem przykryć folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia – na ok.1 godzinę.

Tortownicę* o średnicy 30 cm posmarować olejem. Wyrośnięte ciasto podzielić na kulki wielkości orzecha włoskiego. Każdą kuleczkę rozpłaszczyć w dłoni, nałożyć na środek 1 łyżeczkę powideł, dokładnie zlepić i z powrotem uformować kulkę. Bułeczki ułożyć w tortownicy**, zlepieniem do dołu. Przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na ok.30-40 minut. Po wyrośnięciu folię zdjąć.

Wyrośnięte bułeczki wstawić do piekarnika nagrzanego do 160°C i piec je przez ok.35 minut. Po upieczeniu pozostawić w formie na ok.15 minut, a potem wyjąć z tortownicy i przełożyć na kratkę.

Po ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem.

* można również użyć prostokątnej formy o podobnej powierzchni

** Liska pisała, że miedzy bułeczkami należy zachować 2-3 cm odstępy – ale w tortownicy nie dało się tego zrobić, układałam kulki jedna koło drugiej i wykorzystałam całą powierzchnię formy


Waniliowy budyń z tapioki z sosem śliwkowym

Dzisiaj na deser zrobiłam budyń. Niezwykły – bo z tapioki. Od dawna mnie korciło, żeby go ugotować. W końcu udało mi się kupić drobną tapiokę i postanowiłam spróbować, jak to cudo smakuje.

Deser ma konsystencję nie do końca budyniową – przypomina raczej skrzyżowanie budyniu z kisielem, ciągnie się i jest dość gęsty. Przyjemnie pachnie wanilią. Polany korzennym sosem śliwkowym nabiera ciekawego smaku. Na pewno zrobię powtórkę, tym razem z innymi owocami 🙂

przepis znalazłam w książce Ani Włodarczyk „Zapach truskawek”

Składniki (na 3-4 porcje) :

budyń :

sos :

  • 200 g śliwek, wypestkowanych
  • 1 łyżka cukru
  • ćwierć łyżeczki cynamonu
  • 2-3 łyżki wody

Tapiokę wypłukać na sitku, przełożyć do rondelka i zalać mlekiem. Odstawić na 1 godzinę.

W tym czasie przygotować sos śliwkowy: do małego garnuszka wrzucić śliwki i wlać 2-3 łyżki wody. Postawić na niedużym ogniu i podgrzewać, aż się rozgotują. Zdjąć z ognia, zmiksować blenderem. Jeżeli w musie zostaną kawałeczki skórek, przetrzeć go przez sitko. Do musu śliwkowego dodać cukier i cynamon, wymieszać, żeby cukier się rozpuścił. Odstawić.

Po godzinie rondel z tapioką postawić na średnim ogniu, dodać cukier, zagotować (zamieszać, żeby kulki nie przywarły do dna garnka). Po zagotowaniu zmniejszyć ogień i gotować masę przez ok.10-15 minut, cały czas mieszając. Budyń jest gotowy, gdy kuleczki staną się przezroczyste.

Do pucharków nałożyć porcje budyniu i ozdobić je musem śliwkowym .

* w oryginalnym przepisie budyń był podawany z malinami


Ciasto z karmelizowanymi bananami

Pyszne, wilgotne ciasto bananowe o pięknym, złocistym kolorze i karmelowym aromacie. Niby zwykły bananowy chlebek, ale jednak niezwykły. Dzięki dodatkowi karmelu nabiera specyficznego smaku. Polecam !

przepis – White plate. Słodkie – Eliza Mórawska (czyli Liska)

Składniki :

  • 3 banany (ok. 460 g), obrane ze skórki i pokrojone w plasterki
  • 120 g cukru
  • 80 g masła
  • 50 ml mleka
  • 1 duże jajko
  • 230 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • 3 łyżeczki cukru waniliowego

Cukier i masło umieścić na dużej patelni z nieprzywierającym dnem i podgrzewać na średnim ogniu do rozpuszczenia. Zwiększyć ogień i mieszać do momentu, aż zrobi się złocistobrązowy karmel. Należy pilnować, żeby masa się nie przypaliła, bo będzie gorzka.

Patelnię z gotowym karmelem zdjąć z ognia, wrzucić plasterki bananów i dokładnie wymieszać. Odstawić do ostudzenia. Gdy masa ostygnie, rozgnieść banany drewnianą łopatką lub widelcem.

W misce roztrzepać jajka z mlekiem, dodać powoli bananowo-karmelową masę, zmiksować. Mąkę wymieszać z proszkiem, sodą i cukrem waniliowym, dodać do bananów, dokładnie wymieszać, nie miksować.

Ciasto przełożyć do keksówki o wymiarach 27 x13 cm ( u mnie tortownica o średnicy 24 cm)*, wysmarowanej masłem i oprószonej bułką tartą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170°C i piec przez ok.45-50 minut. Upieczone ciasto ostudzić w formie przez 15 minut, a potem przełożyć na kratkę ( u mnie stygło w formie ).

* moje keksówki są albo większe, albo mniejsze, niż ta podana w przepisie, więc do pieczenia użyłam tortownicy

Zupa brokułowa

Jak już kiedyś pisałam, zupy rzadko pojawiają się na moim blogu. Mam kilka takich, które przyrządzam najczęściej i co do których mam pewność, że wszystkim będą odpowiadały. Od czasu do czasu pozwalam sobie na małą fanaberię i gotuję zupę, której np. mój niejadek nie tknie 😉 Tym razem na specjalne życzenie dziecięcia przygotowałam zupę brokułową. Było zamówienie na zupę-krem, więc poszperałam w necie i znalazłam odpowiedni przepis.

Zupa wyszła delikatna i kremowa. Dla zaostrzenia smaku dodałam szczyptę chili i mielonego czarnego pieprzu. Smakowało wszystkim 🙂

przepis znalazłam na stronie zakochanewzupach

Składniki :

  • 1 l bulionu drobiowego lub warzywnego
  • 1 brokuł
  • 4-5 ziemniaków
  • 1 średnia cebula
  • 1 łyżka masła
  • 60 ml śmietanki 30 lub 36%
  • czarny pieprz, chili , sól

do podania :

  • grzanki lub groszek ptysiowy

Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę. Brokuła umyć i podzielić na małe różyczki. Cebulę obrać i drobno posiekać.

W garnku roztopić masło i zeszklić na nim posiekaną cebulkę. Wrzucić ziemniaki i zalać gorącym bulionem. Przykryć i gotować, aż ziemniaki lekko zmiękną. Dodać brokuła, gotować przez ok. 10 minut na niedużym ogniu.

Gdy warzywa są miękkie, zdjąć garnek z ognia i zmiksować zupę blenderem na gładko (ostrożnie, bo może pryskać i łatwo się poparzyć).

Do zmiksowanej zupy dodać śmietankę, wymieszać. Doprawić do smaku pieprzem i chili, w razie potrzeby dosolić. Podawać z grzankami z bułki lub z groszkiem ptysiowym.